Drzwi od pociągu zamykają się za nami ze zgrzytem i od razu czuję, że ruszamy. Za oknem widać jeszcze peron ale ten widok od razu znika. Jednak teraz co innego przykuwa moją uwagę. To nie jest ten sam pociąg, którym jeździliśmy do Kapitolu na bankiety, przyjęcia i uroczystości. Tamten był piękny a na stołach było pełno smakołyków. Ten jest zupełnie zniszczony. Stoły połamane, krzesła powywracane, firanki w oknach obdarte. Nie wierze w to co widzę. Kto wpadł na tak głupi pomysł aby zdemolować ten pociąg. Jeszcze niedawno było dobrze.
- O co tutaj chodzi ? Kto tak zdemolował pociąg ? - Podchodzę do Lei. W tej chwili jest jedyna osobą, od której mogę uzyskać odpowiedź.
- Czy to ważne ? Poczekajcie chwilę, znajdę wam jakieś mniej zniszczone miejsce. - Lea odchodzi ze zdenerwowaniem, które próbuje zamaskować uśmiechem.
- Rebelia. - Michelle mówi cicho.
- Nie. Nie możliwe. Nie popełnią tego błędu drugi raz.- Przeczę.
- Uwierz mi. Wiem o czym mowa. Sama brałam udział w jednym z takich napadów podczas ostatniej rebelii.- Kobieta próbuje mnie przekonać.
- Uważam, że to nierealne. Rebelia nie wróci. Oni się drugi raz nie odważą. Drugi raz nie wygrają.
Rozmowę przerywa Lea, która wchodzi do wagonu i ogłasza, że kilka wagonów dalej jest już lepiej.
Idziemy za nią a z każdym kolejnym wagonem zniszczenia są mniejsze. Przechodzimy przez wagon jadalni i pewna rzecz przykuwa moją uwagę. Krew. Jej nieprzyjemny zapach rozchodzi się po pokoju. Wzdrygam się po czym odwracam się bo nie chcę doszukać się gorszych rzeczy.
Idziemy jeszcze przez chwilę aż w końcu Lea staje i odzywa się:
- Tu możecie się zatrzymać. Ta część pociągu to sypialnie dla mentorów ale wszystko jedno. I tak ich nie macie. - Sztuczny entuzjazm w jej głosie jeszcze bardziej mnie przytłacza.
Kobieta otwiera drzwi od pierwszego pokoju i wprowadza Michelle do środka. Nie będę na nią czekać więc podchodzę do kolejnych drzwi z narysowanym wielkim kosogłosem i łapię za klamkę. Już mam je otwierać kiedy Lea łapie mnie za rękę i z uśmiechem na ustach prowadzi mnie do kolejnych drzwi.
- Ty będziesz tutaj. Pamiętaj tylko żeby przyjść na obiad.
- Przecież jadalnia jest zniszczona.
- Załatwimy to. A teraz idź. - Otwiera mi drzwi.
Kiedy wchodzę wyglądam przez framugę jeszcze raz. Coś mi tu nie gra. Lea wyciąga z kieszeni klucz i zamyka pokój z kosogłosem. Zanim odejdzie, dwa razy sprawdza czy są zamknięte.
Dziwi mnie to ale wsuwam się z powrotem do pokoju i zamykam za sobą drzwi. Odwracając się do nich plecami przeczesuję pomieszczenie wzrokiem. Jest wielkie i luksusowo zbudowane. Mentorzy także mieli tu dobrze.
Chwilę rozglądam się po pokoju, po czym postanawiam iść pod prysznic. Po drodze zrzucam całe dożynkowe ubranie, łapię za czerwony ręcznik i aloesowy szampon. Woda pod prysznicem jest ciepła, a wręcz gorąca. Kabina ma wbudowane natryski z prawie wszystkich stron, więc trochę dziwnie się tu myć. Jestem przyzwyczajony, że woda leci tylko z góry.
Nie mija kwadrans a stoję już przed jadalnią. Przed wyjściem założyłem szary dres, bluzę a pod nim T-shirt. To chyba nie dobre rozwiązanie, ponieważ jest mi trochę duszno.
Uważam, że wszyscy są już w jadalni, więc wchodzę do środka. Tak, wszyscy zajęli już swoje miejsca. Pośpiesznie podchodzę do swojego miejsca przy stole, ponieważ nie chcę aby na mnie czekali. Zajmuję miejsce między Lea'om a Michelle ale tak, że z od Lei dzieli mnie jedno wolne miejsce, i zabieram się do jedzenia. Nakładam na talerz kawałek wołowiny w sosie, jednego kartofla i trochę surówki z marchewki. Do szklanki nalewam gorącą czekoladę. Rozmowa przy jedzeniu nie bardzo się na klei. Lea od czasu do czasu wspomina coś o Kapitolu, pokazie trybutów lub o innych igrzyskach. Nie za bardzo ją słucham. Myślę o tym jak wypadniemy podczas pokazu, jak uda mi się przebrnąć przez wywiady, jaka będzie nasza arena, czy wrócę do domu. Nie wrócę. Za dużo myśli przewija mi się przez głowę. Nie wytrzymuję i gwałtownie wstaję odsuwając talerz przed siebie.
- Dziękuję. Wracam do siebie. - Mówię łagodnie hamując nerwy i odchodzę od stołu.
Mijając drzwi, zamykam je za sobą. Idę korytarzem do swojego pokoju lecz kiedy mijam pokój, który zamknęła Lea nagle staję. Jestem pewny, że kiedy szedłem tędy wcześniej był zamknięty. Teraz jest otwarty.
Powiem jedno... SUPER
OdpowiedzUsuńPowiem jedno... DZIĘKI xd
UsuńKrytyczna Corlette, czyli "Słodycz cytryny"
OdpowiedzUsuńCzytam Twojego bloga i komentuję. Wszyscy dookoła mnie dodają komentarze typu: "fajne opowiadanie, było kilka błędów, ale podoba mi się, czekam na cdn", a pośród nich służę jako sok z cytryny. Dotychczas byłam pobłażliwa wytykając Twoje błędy, a Ty mogłeś sobie pomyśleć, że jedna osoba krytykuje, a siedem jest zadowolonych, co ta jedna osoba może znaczyć w stosunku do tych siedmiu?
Och, wierz mi, może znaczyć. Nie chcę stwierdzać, że jestem mądrzejsza niż inni, ale nie cierpię, gdy ktoś omija błędy w moich opowiadaniach i nie zwraca na nie uwagi. Możesz myśleć, że jestem dziwna, ale dobra krytyka z ust kogoś ważnego znaczy więcej niż kilkanaście pozytywnych opinii innych, mniej doświadczonych osób.
Chciałabym jednak, żebyś to przeczytał z e z r o z u m i e n i e m. Nie potrafię znaleźć choćby niewyraźnej granicy Twojego stylu pisania. Zauważam Twoje powtórki powtórki powtórki i brak przecinków. Wyobraź sobie, że Susanne Collins opisuje 12 Dystrykt i w każdym zdaniu pisze: "Dwunasty Dystrykt", "W Dwunastym Dystrykcie", "Dwunastego Dystryktu". Brzmiałoby to okropnie, prawda? Dlatego większość pisarzy stara się zastępować jakieś słowa ich synonimami.
Jestem w stanie zrozumieć, że nie znasz synonimów każdego słowa, bo nikt nie mógłby ich zapamiętać, ale nie o to mi chodzi. Myślę, że wiesz o istnieniu SŁOWNIKA WYRAZÓW BLIZKOZNACZNYCH zwanego również SŁOWNIKIEM SYNOWNIMÓW albo, specjalnie dla Ciebie SŁOWNIKIEM, KTÓRY NIE POZWOLI MI SIĘ POWTARZAĆ POWTARZAĆ POWTARZAĆ.
Nawet jeśli w tym rozdziale nie powtarzałeś się aż tak bardzo to spójrz na poprzednie.
Oprócz tego masz problem z przecinkami. Wiele osób je ma, ja również. Stawiasz je we właściwych miejscach, ale często je gubisz. Jeśli nie wiesz, przed którymi wyrazami je stawiamy to sporządź sobie ściągę i powieś nad biurkiem.
Może teraz ja się powtórzę, ale - mimo iż zachowuję się po chamsku i jestem wredna - to nie chcę Cię obrazić tylko zmotywować! Pomyśl sobie tak: "ta dziewczyna będzie mnie pouczać?! Phi! Ja jej jeszcze pokażę! Jak przeczyta następny rozdział to z krzesła spadnie!"
Zrób to! Niech spadnę z krzesła - byle bym sobie nic nie zrobiła xD! Pokaż na, co Cię stać, bo ciekawość mnie zżera, co do pokoju za drzwiami z kosogłosem!!!
Pzdr, Corlette
No to tak xd Po pierwsze chcę ci podziękować za to, że pofatygowałaś się napisać tak długi komentarz i za to, że starasz się mi pomóc ;) Po drugie, na prawdę staram się popełniać jak najmniej błędów ale jako dyslektykowi, trochę ciężko mi to idzie ;) I jeszcze raz dziękuję za komentarze ;)
UsuńRozdział bardzo ciekawy:) Trzyma w napięciu, ale zgodzę się z Corlette Pendragon, że opełniasz wiele błędów i w sumie często to przeszkadza w zrozumieniu całości. Ale mimo tego czekam z niecierpliwością na następny rodział i życze weny :)
OdpowiedzUsuń~Kam
Uh. Dużo błędów. Nie chce mi się ich wypisywać, bo jestem leniem xD Ciekawe opowiadanie i czekam na kolejny rozdział. Mam jeszcze pytanie.
OdpowiedzUsuńPodasz tytuły piosenek z playlisty?
Pozdrawiam! :)
Tytuły piosenek są w następnym rozdziale ;)
UsuńBłędów trochę jest ale nie przeszkadzają tak bardzo bo świetnie piszesz !! Czekam na kolejny rozdział :**
OdpowiedzUsuńdzięki ;)
Usuńświetny blog. Mógłbyś mi podać jakie piosenki masz w playliście na blogu ? ;)
OdpowiedzUsuńDzięki ;) Tytuły piosenek są w następnym rozdziale ;)
UsuńJak to w następnym rozdziale?? Mógłbyś je w komentarzu wypisać ? Proszę :)
Usuń