piątek, 18 października 2013

Rozdział IV

Drzwi się za mną zamykają i staję sam w pustym pokoju. Wiem, że zaraz ktoś do mnie przyjdzie więc nawet nie siadam. Nerwowo tupię nogą i zaczynam się pocić. To jakiś koszmar.
  Nie mija minuta a drzwi ze skrzypem się otwierają i staje w nich moja matka. Jej oczy są pełne łez, tak samo jak moje. Podbiegam i mocno ją ściskam. Chociaż przez tę krótką chwilę chcę zapomnieć o rzeczywistości, okrutnej i chłodnej. Chcę pozbierać myśli w jedną całość i nie myśleć o tym co ma się stać. Nie umiem. 
- Proszę. Postaraj się wygrać. - Mówi mama. - Tak jak zrobił to twój ojciec. Wiem, że zdołasz. 
- On był na zwykłych igrzyskach. Te są inne. - Odpowiadam jej a oczy mam całkiem zaszklone. 
- Ja wieżę. - Głaszcze mnie delikatnie po twarzy. 
W tym momencie do pokoju wchodzi ktoś inny. nie wysoka chociaż wyższa ode mnie dziewczyna. Czarne włosy za ramiona ma ułożone na bok. Usta blade i zaciśnięte. Odzywa się nieśmiało :
- Wiem, że mnie nie znasz ale chciałam się z tobą pożegnać. Dobrze znam twojego ojca.
- Skąd go znasz ? - Chcę wiedzieć i podchodzę do niej.
- Kiedy byłam naprawdę mała mieszkałam niedaleko jego rodzinnego domu. Kilka lat po tym jak wrócił ze swoich Igrzysk pomógł mi i mojej mamie. Głodowaliśmy a on dał nam jedzenie.
- Gdzie jest twoja mama ? - Moja ciekawość nie ma granic.
- Nie żyje już od kilku lat. Mieszkam z babcią. - Dziewczyna ma wzrok utkwiony w podłogę.
- Tak mi przykro. - Nie wiem co powiedzieć. Szkoda mi jej.
A teraz dzieje się coś czego naprawdę się nie spodziewałem.
- Alness ? - Moja mama chwyta ją w objęcia - To naprawdę ty ?
- A ty skąd ją znasz ? - Nic z tego nie rozumiem - Mamo, skąd ją znasz ?
W tym momencie do pokoju wpadają Strażnicy.
- Koniec czasu. Zbierać się.  - Mówią chórem.
- Nie ! Chcę wiedzieć o co chodzi ! - Zaczynam krzyczeć.
Mama podbiega do mnie i łapie mnie za ręce.
- Powodzenia. Wygraj to. - Mówi pośpieszne ale Strażnicy łapią ją i wywlekają z Pokoju. Nasze ręce rozłączają się. Z dziewczyną robią tak samo.
- Mamo nie ! Kto to jest ? Muszę widzieć . - Krzyczę za nimi ale drzwi się zamykają i zostaję całkiem sam.
Opadam na ziemię i zakrywam twarz dłońmi. Dlaczego ja ? To naprawdę musiałem być ja ? Przecież ja tego nie wygram. Nie wrócę. Będę służyć jako pociecha dla Kapitolu tak jak każdy inny zabity trybut.
 W końcu czyjeś ręce wywlekają mnie z pokoju a kiedy jestem w korytarzu dopiero otwieram oczy i wstaję. Wycieram ręce o spodnie i idę w kierunku wyjścia. Dochodzą do mnie Lea i Michelle. Moje oczy są nadal zaszklone bo nie potrafię opanować emocji. To wszystko mnie przytłacza.
  Bez słowa dochodzimy do wyjścia i wsiadamy do auta, które zawiezie nas na peron. Nie jest duże bo tylko trzy osobowe. Furgonetka rusza a Lea zaczyna mówić o tym, ze w Kapitolu jest cudownie i nie mamy się czym przejmować bo jedziemy w piękne miejsca. To absurd bo jedziemy tam po to aby się pozabijać.
  - Dlaczego nie mamy mentorów ? - Pytam bo ta myśl mnie nurtuje.
- W zasadzie to nie wiem ale mogę powiedzieć tyle, że to nie jedyna zmiana zasad. Jeszcze dużo was czeka.
- Możemy wiedzieć co ? - Pytam .
- Wszystko w swoim czasie - Kobieta odpowiada z entuzjazmem. Mam wrażenie, że coś okrywają przed trybutami ale odrzucam tą myśl.
Dojeżdżamy do peronu i kierowca daje znak, ze mamy wysiadać. Kiedy otwieram drzwi powiew wiatru niemal zwala mnie z nóg. Dziwne. W drugiej części 4 dystryktu prawie nigdy nie wieje.
  Pociąg do Kapitolu już czeka, więc zmierzamy w jego kierunku. Kiedy wchodzę, obracam się aby zobaczyć ten dystrykt prawdopodobnie ostatni raz. 

8 komentarzy:

  1. Macie jakieś pytania dotyczące bohaterów i opowiadania? Zadawajcie je na moim ask"u, czyli
    1. Przed "ale", "aby" i " a" stawiamy przecinki.
    2. Przed znakiem zapytania nie robimy odstępu.
    3. "Wierzę", bo wiaRa.
    4. Znalazłam chyb jeszcze jakąś literówkę, ale to nie kest istotne.

    Uważam, że rozdział jest troszkę krótki, ale za to ciekawy. Czytając go niemal widziałam Annie i Jonathana rozmawiających ze sobą. Oprócz tego zaintrygowała mnie postać Alness. Czyżbym wyczuwała wątek miłosny, czy też tym razem czeka mnie zawód?

    Czekam na kolejny rozdział, życzę weny i pozdrawiam,
    Corlette ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten rozdział rzeczywiście jest dosyć krótki ale kolejne będą dłuższe. A jeśli chodzi o Alness to w następnych rozdziałach się dowiecie o co chodzi C:

      Usuń
  2. Niezle ci wyszlo masz swietne pomysly

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie piszesz ,wyłapałam trochę błędów ,ale i tak rozdział fajny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę błędów jest, ale ogólnie opowiadanie bardzo fajne :) Szkoada tylko, że takie krótkie :P
    Czekam na nastepny :)
    ~Kam

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko co chciałam napisać jest wyżej, oprócz jednego. Trzyosobowe auto? Chyba cztero, co? Jeszcze kierowca. :)

    OdpowiedzUsuń